Zaledwie kilka kilometrów od miasta, a żyje się tu jak sto lat temu. Jest elektryczność, ale to jedyne dobrodziejstwo, jakim cieszyć się mogą mieszkańcy tej niewielkiej miejscowości. Nie ma tu kanalizacji, woda w studniach wysycha, a beczkowozy nie zawsze dojeżdżają. Tu czas się zatrzymał.


Jak się tu żyje? Jak przed wojną, mówią mieszkańcy Lisich Pól (gm. Chojna). To dziwna miejscowość, domy są tu porozrzucane na dużym terenie, niegdyś była to kolonia wsi o nazwie Lisie Pole.
- Potem ktoś zmienił numerację, nazwano nas Lisimi Polami i staliśmy się inną miejscowością. Ale to były jedyne zmiany, dla nas tak naprawdę nic się nie zmieniło – komentują mieszkańcy.
Od lat mają ten sam problem. Brak wody do picia. Kolonia leży na takim terenie, że większość studni wysycha. Nie ma w nich wody ani latem, ani w okresie zimowym. O ile latem jeszcze zdarza się, że do wsi zajedzie beczkowóz, o tyle zimą, gdy drogi nieodśnieżone, już nie.
- Wykopaliśmy jedną studnię i jakoś ciągniemy z niej wodę, wcześniejsza wyschła. Mamy nadzieję, że z drugą scenariusz się nie powtórzy – mówi właściciel jednej z posesji.
Jeszcze inna mieszkanka opowiada o fatalnej sytuacji swojej sąsiadki. Kobieta ma tak brudną wodę w studni, że o spożywaniu jej nie ma mowy. Jest tak zanieczyszczona, że nie nadaje się nawet do prania.
- Ja mieszkam niedaleko jeziorka, u nas nie ma aż tak wielkiego dramatu. Wodę z naszej studni pijemy, ale nie badamy jej pod względem czystości. Sanepid ostatni raz był tu chyba z 10 lat temu – mówi. – Ale i tu woda nie zawsze jest, często w okresie letnim i zimowym wody nie mamy wcale – dodaje.
Tłumaczy, że używanie sprzętu takiego jak zmywarki czy pralki także nastręcza masy problemów. Sprzęt wymaga dostępu do bieżącej wody, a skoro w ramach działania studni nie można jej zapewnić, to urządzenia często się psuja. Koszty napraw ponoszą właściciele, bo któż inny…

Wodociąg może powstać, ale…
Można byłoby wybudować jedną studnię zbiorczą i połączyć wszystkie domostwa. Odległości jednak pomiędzy posesjami są dość spore, co nie ułatwia prowadzenie takiej inwestycji. Można byłoby spróbować połączyć Lisie Pola z Rurką, ale to także wymagałoby budowy kilku kilometrów instalacji. Jak mówi Łukasz Szeląg z Wodociągów Zachodniopomorskich, które zarządzają sporą częścią wodociągowej infrastruktury w gminie Chojna, firma jest gotowa do rozmów z samorządem.
- Znamy tę sytuację od lat, były nawet próby rozmów, by wykonać taką inwestycję, ale gmina musiałaby sfinansować część prac. Wodociągi Zachodniopomorskie są gotowe w każdej chwili, by podjąć negocjacje – tłumaczy.
Niestety znamy wszyscy sytuację finansową Chojny i niestety na razie trudno oczekiwać, że miejscowe władze znajdą środki na budowę wodociągu w Lisich Polach. Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do chojeńskiego magistratu i czekamy na odpowiedź.
Tymczasem mieszkańcy Lisich Pól nie mają wątpliwości, że o ich małej ojczyźnie zapomniano. Jak mówią, kilka razy były jakieś spotkania i rozmowy o inwestycjach, ale na dyskusjach się kończyło. Tymczasem w Lisich Polach nie ma ani wodociągu, ani kanalizacji, nie ma żadnego sklepu, a i drogi znajdują się w fatalnym stanie.