Czy skłamał broniąc swojego urzędu? A może zwyczajnie nie wiedział, co dzieje się na terenie jego gminy? Niedawno wójt Krzęcina sugerował, że zdechłe ryby w jeziorze Kościelnym to wynik niepomyślanego działania melioracji. Problem w tym, że urząd melioracji żadnych prac nie prowadził, właśnie wydał oświadczenie. MOCNE!


Dlaczego doszło do skażenia wody w jeziorze Kościelnym w Chłopowie (gm. Krzęcin), które doprowadziło do wytrucia ryb? Są mieszkańcy we wsi, którzy uważają, że gmina zrobiła zbyt mało w chwili ujawnienia problemu. Wójt podczas obrad rady gminy tłumaczył, że zrobiono wszystko tak, jak należy. Mówił też, że znane są wyniki badań z pierwszych pobranych próbek wody:
- Jest tutaj mowa o wzbogaceniu wód jeziora związkami bogatymi w azot i potas, co powoduje nadmierny zakwit glonów – tłumaczył wójt, Bogdan Brzustowicz.

Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska ma jednak inne informacje, już od dawna twierdzi, że powodem skażenia było przedostanie się ścieku bytowego do akwenu. Jak mówi Andrzej Miluch, inspektorzy badający sprawę ujawnili nieprawidłowości w oczyszczalni ścieków należącej do gminy.

Kolejną próbą obrony było zgonienie winy na działanie szczecińskiej melioracji.

- Dzisiaj mogę powiedzieć, że w ogóle byśmy o tym zjawisku nie wiedzieli i nie mówili gdyby nie fakt, że urząd melioracji dokonał pewnego działania, które nie wiem czy ono było dobrze przemyślane i polegało na spuszczeniu całej wody zalegającej na okolicznych łąkach do jeziora kościelnego w Chłopowie, i być może należało to zrobić w taki sposób, żeby nie stworzyć zagrożenia dla jeziora, taka ilość wody popłynęła w krótkim czasie, że praktycznie co najmniej połowa wody w jeziorze została wymieniona – mówił podczas obrad rady Bogdan Brzustowicz.

W Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych wszyscy rewelacjami wójta są… zaskoczeni.

- Utrzymywanie rowów melioracji szczegółowych należy do zainteresowanych właścicieli gruntów, a ZZMiUW prowadzi jedynie ewidencję urządzeń melioracyjnych i nie monitoruje stanu tych urządzeń oraz ewentualnych rozlewisk powstałych wskutek ich niedrożności. W związku z tym nie komentujemy ustnych wypowiedzi wójta – mówi Michał Kaczmarek,
rzecznik prasowy ZZMiUW.

Tłumaczy, że urząd nie prowadził żadnych prac utrzymaniowych na rzece Ogardnej (łącznie ze spuszczaniem wody z łąk do jeziora Kościelnego) z uwagi na fakt, iż rzeka nie została objęta Planem Utrzymania Wód regionu wodnego Warty.

- Na podstawie tej oceny zgłoszone prace utrzymaniowe na rzece Ogardnej zostały uznane jako zagrażające osiągnięciu celów środowiskowych – tłumaczy Michał Kaczmarek.

Po raz kolejny wypowiedź wójta pozostawia wiele wątpliwości i co zaskakujące, mocno mija się ze stanem rzeczywistym.

O sprawie pisaliśmy w artykule:
Przyczyną skażenia ściek! Setki martwych ryb, a winnego na razie nie ma
W Chłopowie ekologiczna katastrofa? Setki śniętych ryb