Wiele mniejszych miejscowości wciąż pozostaje bez prądu. Nie ma napięcia - nie działają pompy wodociągowe, a więc są też problemy z dostawą wody. Kłopoty mieszkańców, którzy stali się ofiarami Ksawerego, mogą potrwać jeszcze wiele godzin.


- Wodę dowożą w beczkowozach, poza tym można ją kupić w butelkach. Ale bez prądu przez kilka dni, żyje się fatalnie – mówi nam mieszkanka podcedyńskiej wsi.

Wciąż w naszym regionie wiele gospodarstw pozostaje bez elektryczności. To efekt setek usterek, jakie wywołał orkan Ksawery. Wiele domów nie ma prądu od czwartku. Skoro nie ma elektryczności, nie ma i wody, ponieważ nie działają pompy wspierające instalacje wodociągowe.

- W tej chwili w całym rejonie napięcia nie ma kilkuset odbiorów – mówi Mateusz Gościniak z Enea Operator. - Są to awarie na średnim napięciu, mamy ambitny plan, by je dziś do wieczora naprawić. Jeśli chodzi o awarie niskiego napięcia, to usuwanie tych usterek jeszcze trochę potrwa – tłumaczy.

Kiedy tylko energetycy usuną usterki średniego napięcia, będą się zajmować doprowadzaniem elektryczności bezpośrednio do odbiorców. Jak długo może to potrwać? Energetycy zapowiadają, że zrobią wszystko, co w ich mocy, by stało się to jak najszybciej.

- Jest trudność z dostępem do niektórych miejsc ze względu na podmokły teren, mamy problem, by dojechać z ciężkim sprzętem – tłumaczy Mateusz Gościniak.

Do naszego regionu jeszcze przed weekendem dotarły posiłki z innych części Polski, w tym energetycy z regionu bydgoskiego.

- Pomagaliśmy im po sierpniowych nawałnicach, oni bardzo chcieli tu przyjechać i się odwdzięczyć za tamtą pomoc i przyjechali. W sumie w weekend pracowało na naszym terenie trzysta brygad, to jest około tysiąca pracowników – mówi Mateusz Gościniak.