Policja wciąż prowadzi intensywne śledztwo w spawie wykorzystania seksualnego ośmiolatki. Wszyscy rodzice są przerażeni, mają świadomość, że zagrożone były i inne dzieci. Czy można takim sytuacjom zapobiegać?

 
Wielu rodziców wciąż nie może się otrząsnąć z szoku po tym, jak spod szkoły została uprowadzona ośmioletnia dziewczynka. Została wykorzystana seksualnie i porzucona w sąsiednim województwie. W małym i spokojnym na co dzień Bierzwniku powiało grozą.

- Wydaje się, że ten zwyrodnialec nie wróci w to samo miejsce po raz drugi, ale strach jest ogromny, sama mam dziecko w podobnym wieku – mówi jedna z matek z Bierzwnika.

Policja wciąż prowadzi intensywne śledztwo w sprawie. Na razie nie wiadomo jednak o żadnych ewentualnych postępach. Tymczasem rodzice pytają, czy tej tragedii można było uniknąć.

- Kiedy usłyszałem, że dziecko dobrowolnie wsiadło do samochodu, od razu zacząłem rozmawiać z moją córką – mówi nasz czytelnik. – Sam w domu uczę ograniczonego zaufania. Od córki wiem, że w szkole nauczyciele także tłumaczą, że nie można rozmawiać z nieznajomymi, a tym bardziej wsiadać do ich samochodów. Takie akcje profilaktyczne cyklicznie prowadzą również miejscowi policjanci. Moja córka to wszystko potwierdza, ale… to tylko dziecko… - dodaje.

Czy sprawca przekupił dziecko? Jak wpłynął na dziewczynkę, że ta dobrowolnie wsiadła do nieznanego pojazdu? A może znała kierowcę samochodu? Na te pytania nie znamy na razie odpowiedzi.

- Chciałoby się, by w Polsce można było robić tak jak na zachodzie, że dziecko w tym wieku nie może opuścić szkoły bez rodzica. W naszych realiach to jednak niemożliwe, ani systemowo w oświacie, ani w mentalności samych rodziców – mówi miejscowy pedagog.  Nie chce ujawniać swojego nazwiska, bo jak mówi, Bierzwnik to mała miejscowość i każda niepopularna uwaga kończy się napiętnowaniem.

W Bierzwniku wszyscy żyją wczorajszym wydarzeniem. Nikt jednak nie chce oficjalnie się wypowiadać, tu wszyscy się znają i nie chcą eskalować przerażenia.

- To dla nas wszystkich nauka, jak wiele zagrożeń czyha na nasze dzieci nawet tu, w małej miejscowości. Szkoda, że te wnioski i refleksja przychodzą dopiero w cieniu tragedii – mówi nasza rozmówczyni.

Czytaj także:
Uprowadził i dopuścił się innych czynności seksualnych. Pedofil pod Bierzwnikiem?