Głośna sprawa skazania dyrektorki przedszkola w Baniach, odbiła się szerokim echem u mieszkańców tej miejscowości oraz okolicznych wiosek. Wiadomo, że każdy incydent w tak małych społecznościach rozchodzi się w niebywałym tempie, cała historia dochodzi do wszystkich w bardzo krótkim czasie. Kształtują się zdania, a co za tym idzie, odrębne grupy. To jest jednak cały urok naszej małej ojczyzny.

 

Wyrok zapadł, ale nie milknie epizod dyrektorki bańskiego przedszkola wśród rozmów mieszkańców gminy Banie. Postanowiliśmy więc zapytać ich, jak zareagowali na całą sytuację. Pierwsze co rzuciło się w oczy, była to zwyczajna niechęć do odpowiedzi na zadane pytania. Jest to całkowicie zrozumiałe podejście. W „rodzinnych” sferach życia społecznego, gdzie wszyscy bardzo dobrze się znają, niełatwo jest znaleźć chętnego rozmówcę w tak drażliwej i nieprzyjemnej sprawie. Ludzie nie ufają sobie bezgranicznie, przez to kilka zaczepionych osób po prostu powstrzymało się od wyrażenia zdania na ten temat.

W całym precedensie ukształtowały się dwa obozy. Jeden, dosyć liczny – broniący skazanej dyrektorki, drugi natomiast piętnujący jej niedopuszczalne zachowanie.

- Nie znam zeznań, więc bardzo trudno się odnieść. Chciałabym żeby wróciła. Dobrze wykonywała swoją pracę. To, że sąd nie zakazał jej pełnienia zawodu jest dla mnie dobrą wiadomością. Według mnie powinna być niewinna, choć nie znam do końca sprawy. Bardzo trudno to ocenić jak się nie zna całej prawdy - powiedziała jedna z osób stojących po stronie dyrektorki.

Inny z mieszkańców wyraził dość interesującą wypowiedź:

- Za moich młodzieńczych lat, uderzenie dziecka w szkole było najzwyczajniejsza rzeczą. Nie raz dostało się klapsa. Ale świat się zmienił, życie się zmieniło. W dzisiejszych czasach uderzenie dziecka jest bardzo niewłaściwe i jestem za tym całym sobą. Kara, jakiej została poddana dyrektorka jest adekwatna do czynu – komentuje.

Kolejna osoba, kolejna opinia:

- To tylko danie klapsa. Przecież ona się nad nim nie znęcała. Dała klapsa, dziecko zawiniło w jakiejś sytuacji. Ciekawe, czy byłaby możliwość mimo wszystko powiedzieć, że dyrektorka jest niewinna. Ale skoro sąd udowodnił, że uderzenie jednak miało miejsce, to musieli dać jej jakąś karę – mówi mieszkanka gminy.

Nie brakuje też bardziej stanowczych opinii.

- Też bym nie chciała, żeby moje dziecko zostało przez kogokolwiek uderzone. Dobra decyzja sądu.” - odpowiedziała jedna z mieszkanek Bań.

Następna z zapytanych o sytuacje osób twierdzi, że od czasu, kiedy skazana nieprawomocnym wyrokiem dyrektorka nie przebywa w przedszkolu, wiele się zmieniło.

- Dałam dziecko do bańskiego przedszkola specjalnie z tego powodu, że była tam właśnie fajna dyrektorka. Zawsze pozytywnie nastawiona do dzieci, to mi się od razu spodobało. Co do całej sprawy: słyszałam, że ktoś ją tak naprawdę w to wkręcił, ale może to tylko plotki. Potrafiła znaleźć dobry kontakt z dziećmi, one ją naprawdę lubiły. Od czasu kiedy jej nie ma, przedszkole funkcjonuje zupełnie inaczej – komentuje.

Kolejny głos w sprawie także usprawiedliwia uderzenie dziecka?

- Nawet jeśli je uderzyła... kiedy robi ono kilkanaście razy coś złego, każdy może dostać nerwicy po tak długim czasie pracowania z dziećmi – mówi nasza rozmówczyni.

Widzimy dużą rozbieżność w wypowiedziach. To ukazuje nam jedyny w swoim rodzaju obraz życia w małych społecznościach. Każdy słyszał, każdy wie, nie wszyscy chcą się wypowiedzieć. Odrębne zdania kształtują odrębne zbiorowości. Wiemy już, że trudno żyje się z piętnem. Jesteśmy na ustach wszystkich mieszkańców, niestety nie tylko w pochlebnych słowach.

Eliasz Sakowicz