Mówią, że odór niekiedy jest nie do zniesienia. Urzędnicy zapowiadają kontrole. Teraz, kiedy największy rów melioracyjny we wsi został oczyszczony, widać tajemnicze instalacje. Czy służą one do nielegalnego pozbywania się ścieków?

Czy w Lisim Polu do rowów melioracyjnych nielegalnie odprowadza się ścieki? Jeden z mieszkańców wsi uważa, że czas skończyć z tym procederem.

- Przynajmniej kilku właścicieli posesji pozbywa się ścieków z wykorzystaniem ukrytych instalacji. Niekiedy nad wsią unosi się taki odór, że trudno wytrzymać. Teraz, kiedy melioracja wyczyściła rów, wszystko widać jak na dłoni – komentuje.

I rzeczywiście. Niedawno prace związane z utrzymaniem infrastruktury prowadził Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Wyczyszczenie rowu biegnącego wzdłuż wsi sprawiło, że nawet w okresie dużych opadów, woda nie zalewała Lisiego Pola. Za sprawą oczyszczenia rowów, widać kilka tajemniczych spustów. Ich otoczenie, ze względu na zanieczyszczania, pozwala na podejrzenia, że instalacje mogą służyć do nielegalnego odprowadzania ścieków.

- Wyjaśnieniem powinna się zająć gmina, ona jest odpowiedzialna za gospodarkę ściekową – mówi Bronisław Medyński z ZZMiUW.

Przyznaje, że jeśli pracownicy melioracji odkrywają tego typu instalacje, to często przekazują informacje do odpowiednich służb.

Problem nielegalnie wlewanych ścieków nie jest niczym nowym. Z tym problemy ma każdy samorząd, nie tylko gmina Chojna. Jak mówi Danuta Walusz z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Chojnie, prowadzone są kontrole.

- Zwykle są to kontrole wyrywkowe. Brakuje nam środków w ludziach. Sprawdzimy te sygnały dotyczące Lisiego Pola – wyjaśnia.

Gmina może prowadzić kontrolę na kilka sposobów. Na pewno sprawdzana jest ilość wody pobranej i wypompowanej, jeśli są duże rozbieżności, to nietrudno o wioski.

- Wówczas właściciel dostaje nakaz likwidacji takiej instalacji – wyjaśnia Danuta Walusz.

Podkreśla, że nie zawsze za problem można obwiniać właściciela nieruchomości. Zdarza się bowiem, że wykorzystywane są stare, poniemieckie instalacje, o jakich nawet nikt wcześniej nie wiedział i czasami mieszkańcy nawet nie mają świadomości, że ściek jest odprowadzany poza ich kontrolą.

Niekiedy jednak ludzie z pełną premedytacją budują betonowe kręgi lub montują rury, zakopują je w ziemi, by wylewać ścieki.

Danuta Walusz jest daleka od podejrzeń, ale zapowiada, że nieruchomości w Lisim Polu zostaną skontrolowane. Jeśli sygnały o nielegalnych instalacjach się potwierdzą, to będą wyciągane konsekwencje.

Tymczasem ścieki to nie tylko problem brzydkich zapachów, ale również możliwego skażenia. W niedalekich Lisich Polach (kolonii Lisiego Pola) mieszkańcy wciąż korzystają ze studni głębinowych. Jeśli ściek przedostanie się w zlewisko takiej studni, może zatruć wodę.