Zgodnie z rozporządzeniem o 20 procent obniżone zostaną wynagrodzenia m.in. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz ich zastępców. O opinie dotyczące wprowadzonej regulacji zapytaliśmy lokalnych przedstawicieli władz. Zdania co słuszności podjętej decyzji są podzielone.


Przyjęte rozwiązanie rządu nawiązuje do uchwalonej przez sejm 10 maja 2018 r. nowelizacji ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, przewidującej obniżenie o 20 procent uposażenia parlamentarzystów. Ustawa ta była odpowiedzią na powszechne oczekiwania społeczne związane z pełnieniem funkcji publicznych.

Zmiany przewidują obniżenie – średnio o jedną piątą – minimalnego i maksymalnego wynagrodzenia zasadniczego osób pełniących funkcje zarządzające w jednostkach samorządu terytorialnego lub związkach jednostek samorządu terytorialnego, zatrudnianych na podstawie wyboru albo powołania.

- Jest to odprysk i rykoszet wymierzony w władze samorządu terytorialnego po tym co się wydarzyło w rządzie - mówi w rozmowie z naszym redaktorem były poseł, obecnie wiceburmistrz Chojny Wojciech Długoborski, który negatywnie ocenia podjęte rozporządzenie.

- Jako współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego oraz prezes Unii Miasteczek Polskich ubolewam, że nie zostały nam przedstawione żadne szczegółowe analizy świadczące o słuszności podejmowanej decyzji - informuje wiceburmistrz Długoborski, dodając, że po wejściu w życie nowych regulacji teoretycznie nauczyciel będzie mógł zarabiać więcej od burmistrza.

Były poseł wyjaśnia również, że decyzja w sprawie zmian wynagrodzenia pracowników samorządowych zapadła bez opinii KWRiST. Zgodnie z przewidzianym trybem rząd ma prawo decydować bez względu na opinie, jednak jak tłumaczy wiceburmistrz, tutaj nie było szansy na wysłuchanie tej opinii, bo nie dano nam stosownego czasu na to, żeby można to było przeprowadzić.

Wykonywanie funkcji zarządzających w samorządach – tak jak w przypadku posłów i senatorów – oznacza pełnienie służby na rzecz społeczeństwa. Dlatego podlega ono społecznej ocenie i powinno spełniać standardy wymagane w życiu publicznym - uważa władza rządząca.

O komentarz w sprawie poprosiliśmy także Burmistrza Miasta i Gminy Gryfino Mieczysława Sawaryn.

Rozumiem oczekiwania społeczne, dlatego co do wynagrodzenia burmistrza odnoszę się pozytywnie do podjętego rozporządzenia, natomiast oceniam za błędne obniżanie wynagrodzeń pracownikom, którzy nie są z nadania wyborczego tylko pracują w jednostce samorządu terytorialnego.

Według burmistrza Sawaryna, przy dzisiejszych stawkach rynkowych dla fachowców instytucje samorządowe, rządowe i inne są pozbawione możliwości pozyskiwania na rynku pracy ludzi z wysokimi kwalifikacjami.

- Jeśli będziemy stosować taką politykę w odniesieniu do pracowników samorządowych, to przegramy i nie będziemy w stanie w należyty sposób przeprowadzać procesów istotnych dla rozwoju społeczeństwa, jak i obsługi samych mieszkańców. Już dziś samorządy z powodu niskich wynagrodzeń przegrywają z konkurencją o pozyskanie dobrych kadr. Generalnie w Polsce należy podjąć działania, które zwiększą zarobki wszystkich członków naszego społeczeństwa. Uważam, że w najbliższym czasie w tym zakresie Państwo musi zmienić politykę wyjaśnia Mieczysław Sawaryn.

W rozporządzeniu wprowadzono także rozwiązania dotyczące m.in.: doprecyzowania przepisów odnoszących się do wynagrodzenia prowizyjnego; wypłacania dodatku za wieloletnią pracę, nagrody jubileuszowej oraz odprawy emerytalnej; przeredagowania i uporządkowania tabel stanowisk.

Obniżenie wynagrodzeń osób zarządzających będzie obowiązywać od 1 lipca 2018 r. Do tego dnia radni będą musieli przyjąć nowe uchwały w sprawie ustalenia wynagrodzenia pracowników samorządowych chyba, że obecne wynagrodzenia mieszczą się w nowo przyjętych ramach prawnych.