Jerzy Rąpała mieszka w niewielkiej miejscowości pod Chojną, ma za to niezwykłą pasję. Kocha ciągniki, skupuje stare traktory daje im nowe życie. Na jednym z nich pojechał ostatnio na zlot, w drodze został zatrzymany przez policję.

 

Skąd pasja do starych ciągników? Jerzy Rąpała wspomina czasy, kiedy jego ojciec pracował w PGR, a on będąc dzieckiem, chodził do taty i oglądał ciągniki. To zamiłowanie do traktorów zostało do dziś, choć pan Jerzy nie idzie z duchem czasu. Nie interesują go nowoczesne ciągniki, z nawigacjami, klimatyzacją i telewizorami w środku. On wciąż kocha stare ciągniki, takie, które mają nierzadko po sześćdziesiąt lat.

- To droga pasja, kupuję traktory z pokrzyw, to znaczy stojące gdzieś od lat w zaroślach, w stodołach… rdzewiejące, zepsute… - mówi.

Na te słowa łza kręci mu się w oku, nie może bowiem patrzeć, jak stare ciągniki niszczeją lub są oddawane na złom. Dlatego zaczął w miarę swoich możliwości kupować zabytkowe, zniszczone trakty i je restaurować.

 

Przedwojenny „kundel”

Jerzy Rąpała mieszka dziś w podchojeńskim Godkowie. Wspomina, kiedy w jego posiadaniu znajdował się przedwojenny ciągnik. Maszyna została w dużej części odrestaurowana, miała tylko jeden feler.

- Ten traktor miał nieoryginalny silnik, w żargonie kolekcjonerów, nazywa się taki kundlem – tłumaczy.

Przez lata szukał oryginalnego silnika, ale nie dało się go znaleźć. Postanowił więc ten ciągnik sprzedać, wówczas odezwał się do niego kolekcjoner z drugiego końca Polski.

- Okazało się, że wcześniej przebywał w Niemczech i tam znalazł taki silnik, mały, jednocylindrowy był zamontowany na kutrze rybackim – opowiada Jerzy Rąpała.

Chciał odkupić silnik, ale kolekcjoner nie był zainteresowany taką transakcją.

- A ja chciałem ocalić ten ciągnik, wiec sprzedałem traktor, by tamten drugi kolekcjoner mógł zamontować silnik i by ta maszyna była taka, jak dawniej – wspomina ze smutkiem w głosie.

Dzisiaj jednak ma inny traktor, Ursus C 325 produkowany w latach 1959–1963.

 

Zatrzymany przez policjantów

Nie tak dawno w Wilkowicach pod Lesznem odbywał się zlot miłośników zabytkowych traktorów. Jerzy Rąpała postanowił swoim Ursusem pojechać blisko 300 kilometrów. Ciągnik sprawował się na trasie wyśmienicie, dojechał bez żadnych problemów na miejsce.

- W trasie zostałem jednak zatrzymany przez policję – uśmiecha się Jerzy Rąpała. – Nie, nie zatrzymali mnie z powodu złego stanu technicznego ciągnika, nie za złamanie przepisów ruchu drogowego, ale… z ciekawości – dodaje rozbawiony.

Policjanci postanowili zatrzymać do rutynowej kontroli pasjonata ciągników. Po to, by obejrzeć stary ciągnik, byli pod wrażeniem tego, jak został odrestaurowany i że wciąż jest sprawny.

- Pytali o rocznik, kiedy powiedziałem, kiedy został ten traktor zbudowany, to się uśmiechali mówiąc, że jest starszy od nich – komentuje Jerzy Rąpała.

Jerzy Rąpała w swoim życiu odrestaurował już osiem ciągników, jak mówi, średnio praca przy jednym trwa dwa do trzech lat. Wszystko zależy od tego, czy uda się bez problemów kupić oryginalne części od innych kolekcjonerów.

W swoich zbiorach pan Jerzy posiada również wyremontowanego Trabanta oraz motocykl Junak.