Nawet kilkunastu policjantów w krótkim odstępie czasu mogło pójść na zwolnienia lekarskie. Nie przychodzą do pracy, ma to być wyraz protestu przeciwko polityce prowadzonej przez dowództwo gryfińskiego garnizonu. Oficer prasowy zaprzecza i mówi, że nie ma mowy o buncie. Przyznaje jednak, że kilku policjantów przebywa na L4.

 

Policjanci niechętnie mówią o sytuacji, jaka ma miejsce w komendzie powiatowej policji w Gryfinie. Anonimowo przyznają jednak, że wielu z nich przyniosło zwolnienia lekarskie. Ma to być wyraz protestu przeciwko zbyt dużym wymaganiom dowództwa. Według informacji, do jakich dotarliśmy, chodzi między innymi o dużą ilość obowiązków nakładanych przez komendanta na poszczególnych funkcjonariuszy. Mówi się też o tym, że niektórym policjantom narzucano minimalną liczbę mandatów, jakie powinni wystawiać na przestrzeni konkretnego czasu.

Jeden z naszych informatorów twierdzi, że taki sposób zarządzania na komendzie jest zły. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, na zwolnienie lekarskie mogło pójść w tym samym czasie nawet kilkunastu funkcjonariuszy.

Grzegorz Klimek, oficer prasowy gryfińskiej komendy potwierdza, że kilku policjantów przebywa na zwolnieniach lekarskich. Nie są to zwolnienia długoterminowe.

- Niektóre wynikają z choroby, są też zwolnienia, jakie policjanci brali ze względu na konieczność opieki nad chorym dzieckiem – tłumaczy. – Pogłoski o buncie są nieprawdziwe, niedorzeczne są też zarzuty, jakoby dowództwo komendy miało narzucać policjantom obowiązek wystawiania mandatów. Takie rzeczy nie mają miejsca – dodaje.

Część policjantów, którzy także nie zgadzają się ze sposobem zarządzania, zdecydowało się nadal pracować. Jak mówi nam anonimowo jeden z mundurowych, nie może nikogo dziwić, że dowództwo nie chce, by sprawa protestu funkcjonariuszy ujrzała światło dzienne.

- To nie są łatwe tematy, z jednej strony rozumiemy, że komendant musi rządzić twardą ręką, ale niektóre decyzje według nas są sprzeczne z istotą funkcjonowania naszej formacji. Nawał obowiązków, jakie się na nas narzuca, jest zbyt duży. Pracujemy po godzinach, co odbija się na relacjach rodzinnych i ciężko nam jest później te nadgodziny odebrać zamieniając na dzień wolny – mówi jeden z policjantów.

Grzegorz Klimek nie chce komentować tego rodzaju sformułowań. Jak mówi, każdy policjant ma prawo do własnej opinii, zna też zakres swoich obowiązków. Nie ma jednak mowy o jakimkolwiek buncie, łamaniu przepisów prawa pracy, a każdy z policjantów ma możliwość spotkania się z komendantem i porozmawianiu o swoich ewentualnych wątpliwościach.