Powiedzieli im, że są ważniejsze sprawy… więc od czwartku do dziś wieś jest bez elektryczności. Drzewa nadal wiszą na liniach energetycznych. Czy przed skutkami wichury można było się zabezpieczyć? Mieszkaniec Orzechowa twierdzi, że tak, gdyby zgodę wydał miejscowy kapłan.


Orzechów to niewielka miejscowość w gminie Cedynia. Od czwartku nie ma tam energii elektrycznej.

- Chcieliśmy te drzewa skrócić, ale jest problem z księdzem. Jako gospodarz nie wyraził zgody – mówi mieszkaniec wsi.

Drzewo, którego nie można było przyciąć, spadło na linię elektryczną i do dziś wisi na przewodach energetycznych.

Mimo że minęło już kilka dni, wciąż nikt nie przyjechał naprawić usterki. W Orzechowie nie ma elektryczności, co bardzo utrudnia życie mieszkańcom wsi. Jak mówią, byli już specjaliści oglądać szkody, ale uznali, że w Cedyni są ważniejsze sprawy do załatwienia.

Obejrzyjcie nasze nagranie.