Wszyscy świadkowie zgodnie twierdzą, że pobity mężczyzna nie był agresywny. Pytał jedynie o powody, z jakich ochroniarz kazał im wyjść na zewnątrz dyskoteki. W chwili, gdy dociekał prawdy, został kilkukrotnie uderzony.


Do zdarzenia doszło na początku roku w jednej z gryfińskich dyskotek. Grupa przyjaciół wybrała się na imprezę taneczną, spożywali alkohol, ale jak mówią, nikt nie był pijany.
- Wszyscy na tej dyskotece pili, nie wiem dlaczego ochroniarz przyczepił się do nas, kazał nam opuścić lokal – mówi jeden ze świadków.
Przyjaciele wyszli na zewnątrz. Wówczas zaczęli dociekać u ochroniarza, dlaczego ich wyprosił z lokalu. Wówczas miejscowy wykidajło wyciągnął pałkę i zaczął bić jednego z mężczyzn.
Efektem były poważne obrażenie, skończyło się na wizycie w szpitalu i założonych szwach.
Na stronie internetowej lokalu można wyczytać, że w tym lokalu króluje kultura i rozrywka na najwyższym poziomie, a na klientów czekają niesamowite emocje.
Skontaktowaliśmy się z właścicielem lokalu:
- Prokuratura zabezpieczyła nagrania z monitoringu, mam nadzieję, że one wszystko wyjaśnią – twierdził niedawno. – Ochroniarz się tylko bronił, bo został napadnięty. W afekcie uderzył klienta, chyba miał prawo się bronić? – komentuje.
Udało się nam dowiedzieć, że po tym zdarzeniu ochroniarz sam zwolnił się z pracy. Policja prowadziła postępowanie w sprawie naruszenia nietykalności i nie uznała całego zajścia jako obrony. Prokuratura postawiła już zarzuty ochroniarzowi, teraz za swój czyn odpowie on przed sądem.

O pobiciu czytaj tutaj: 
Ochroniarz bije tu pałą. Klient dyskoteki ze szwami na powiece