Nowe fakty w sprawie zamachu na berlińskim jarmarku świątecznym. W kabinie samochodu znaleziono zwłoki mężczyzny. Policji udało się już zatrzymać kierowcę ciężarówki.

Świąteczny jarmark przy Breitschiedplatz to jeden z największych i najpopularniejszych w stolicy Niemiec. Wieczorami przebywają tam zwykle tysiące ludzi. Około godziny 20:15 ciężarówka na gryfińskich tablicach rejestracyjnych wjechała w tłum ludzi, zginęło 9 osób.

Właściciel firmy przewozowej, Ariel Żurawski na antenie TVN wyjaśnia, że żona kierowcy rozmawiała z nim po raz ostatni około godziny 16:00, sam właściciel ze swoim pracownikiem rozmawiał około południa. Miał informację, że samochód nie został rozładowany zgodnie z planem. Jak tłumaczy, takie sytuacje w branży transportowej się zdarzają.

Niemieckie media podają, że w kabinie ciężarówki znaleziono ciało mężczyzny. Nie informują jednak o personaliach mężczyzny ani okolicznościach, w jakich zginął.

Kierujący ciężarówką mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia, ale został już zatrzymany przez policję i jest obecnie przesłuchiwany.

Dr Krzysztof Liedel twierdzi, że mogło dojść wcześniej do kradzieży ciężarówki, tłumaczy, że taki samochód jest bardzo łatwo ukraść, a potem bardzo trudno zatrzymać tak zaplanowany zamach terrorystyczny.

- By przeprowadzić taki atak wystarczy umieć prowadzić taki samochód – mówi mediom.

Według świadków, rozpędzona ciężarówka wjechała w tłum ludzi odwiedzających kiermasz, jechała przez ponad 50 metrów rozjeżdżając ludzi.




Rafał Remont