Wciąż słychać słowa krytyki pod adresem inwestora budującego drogę przez Oraczewice. Zdecydowana większość mieszkańców jest zbulwersowana i nazywa drogę budowlanym bublem. Są też głosy, które mówią, że wysoko budowana nawierzchnia to wina… samych mieszkańców.


- Mój sąsiad będzie miał nawierzchnię drogi na wysokości klamki drzwi wejściowych do swojego domu – mówi jeden z mieszkańców Oraczewic.
Nie milkną słowa krytyki wobec budowanej drogi przez wieś położoną niedaleko Choszczna. Poszerzona droga z pozoru wydaje się świetną inwestycją, jednak w praktyce już teraz komplikuje życie. Jest problem ze zjechaniem z drogi na teren posesji, ponieważ w niektórych miejscach jest ona wyższa niż tereny posesji nawet o 80 centymetrów. Wysokie krawężniki uniemożliwiają nawet swobodne wejście na teren posesji, o przejechaniu wózkiem z dzieckiem – nie ma mowy. Mieszkańcy w większości krytykują inwestycję, są jednak i odmienne komentarze. Grzegorz Pietraszkiewicz uważa, że:
- Właściciele powinni sami sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak nisko posadowili swoje domy? Przecież mogli je zbudować na poziomie drogi. Poza tym jak oni to sobie teraz wyobrażają: idzie równa droga i nagle na odcinku 20-30 metrów ma się obniżyć o metr w dół, bo jakimś baranom zabrakło wyobraźni przy budowie domów? – komentuje.
Mieszkańcy Oraczewic nie przyjmują tego argumentu:
- Zbudowaliśmy domy według warunków zabudowy. Dopiero po naszych inwestycjach zaczęto budować drogę. Projektant, gdyby spojrzał na mapy, znałby wysokości. Po prostu zrobiono tu bubel – mówią.

Bezpieczeństwo a wysokość drogi

- Myśmy budowali domy do drogi, która była tu wcześniej – mówi nam mieszkaniec Oraczewic. - Później nalali po całości nowy asfalt, aż do końca wioski, bez ściągania pierwszej nawierzchni. Ułożyli ten asfalt pod złym kątem i tym samym robili jezioro na wysokości trzech posesji. Nałożyli więc trzecią warstwę asfaltu pod innym kątem, żeby nie zbierała się woda. No i teraz będą nakładać czwartą warstwę asfaltu, dlatego tak to wszystko wygląda – wyjaśnia.
Pan Grzegorz z kolei uważa, że inwestycja jest wykonywana prawidłowo, a Oraczewice mają poważniejszy problem niż kłótnia o wysokość drogi.
- Zdecydowanie lepszym materiałem byłby materiał o tym, jak duże zagrożenie dla zdrowia i życia innych mieszkańców stwarzają niektórzy mieszkańcy Oraczewic, poruszając się drogą z nadmierną prędkością. Na tej drodze obowiązuje prędkość maksymalna do 30 km/h – tłumaczy swoje obawy.
Mieszkańcy jednak i ten argument uważają za co najmniej niefortunny.
- Jakoś wykonywanych prac a przekraczanie prędkości to dwa różne tematy – komentują. – Piratami drogowymi niech się zajmuje policja. My natomiast chcemy, by droga była zbudowana prawidłowo i żeby była funkcjonalna – dodają.
Nie można wykluczyć, że jeśli mieszkańcy nie dojdą do porozumienia z inwestorem, to dojdzie do sądowego procesu.


Czytaj także:
Budują drogę na wysokości klamek. Mieszkańcy śmieją się przez łzy.