Policja, straż pożarna, kierowcy karetek przyznają: wielu kierowców widząc pojazd poruszający się na sygnale, traci panowanie nad sobą. Zamiast przepuścić pojazd uprzywilejowany, jeszcze bardziej utrudniają mu przejazd i stwarzają niepotrzebnie zagrożenie. O sytuacji na drogach mówią przedstawiciele służb z naszego regionu.


Kilka dni temu gryfińska komenda policji straciła w wyniku kolizji jeden z radiowozów. Stało się to podczas jazdy na interwencję, policjant poruszając się na sygnale wyprzedzał pojazd, niestety kierowca nagle skręcił. W konsekwencji funkcjonariusz unikając zderzenia skręcił na pobocze i uderzył radiowozem w ogrodzenie. Nikomu nic się nie stało, ale pojazd mocno ucierpiał.
Sytuacja pokazuje, że niekiedy kierowcy widząc samochód jadący na sygnale, tracą zimną krew. Czy to mowa o policji, straży pożarnej, czy karetce pogotowia – pracownicy służb mówią otwarcie:
- Czasami na drogach bywa bardzo niebezpiecznie.

Nagłe zatrzymanie – dobre czy złe rozwiązanie?
Jakie błędy najczęściej popełniają kierowcy widząc za sobą policyjny radiowóz jadący na sygnale?
- Nagle się zatrzymują – mówi Grzegorz Klimek, oficer prasowy gryfińskiej komendy policji. - Gdy tylko orientują się, że jedzie za nimi pojazd uprzywilejowany, nagle hamują. Robią to zapewne w dobrej wierze, ale w takiej chwili stwarza się duże zagrożenie, ponieważ kiedy radiowóz szybko się porusza i nagle samochód przed nim się zatrzymuje, może dojść do zderzenia – wyjaśnia.
Równie często policjanci spotykają się z pieszymi, którzy na widok radiowozu na sygnale zamiast się zatrzymać, wchodzą na pasy.
- Nawet jeśli pali się zielone światło, powinniśmy poczekać i puścić pojazd na sygnale – mówi Grzegorz Klimek.
Tymczasem ludzie niekiedy zaczynają wbiegać na przejście dla pieszych, żeby tylko zdążyć przed pojazdem na sygnale, a to również bardzo niebezpieczne zachowanie, które może doprowadzić do wypadku.

Blokują oba pasy jezdni
Łukasz Dębowski to pracownik choszczeńskiego pogotowia ratunkowego. On także często jest świadkiem niekonwencjonalnego zachowania kierowców. Jak mówi, kierowca ambulansu musi uważać na każdym metrze dogi.
- Często się zdarza, że kierowcy widząc karetkę na sygnale, zatrzymują się na zakręcie, gdzie nic nie widać i jest problem z wyminięciem takiego samochodu. Kierowcy w takich momentach powinni jechać dalej i jeśli już chcą się zatrzymywać, to powinni to robić na prostych odcinkach drogi – tłumaczy.
Jak mówi Łukasz Dębowski, bardzo niebezpiecznie robi się na drodze, gdy samochód przed karetką nagle hamuje, a z naprzeciwka jedzie jeszcze jeden pojazd.
- Nie wiadomo, jak się zachowa ten kolejny kierowca, a często jest tak, że zatrzymują się obok siebie. Na dwóch pasach stoją samochody i my tak naprawdę nie mamy wówczas miejsca, żeby w ogóle przejechać. Czasami lepiej, żeby samochód przed nami po prostu jechał, a my znajdziemy sposób, żeby go wyprzedzić – wyjaśnia.

Szukajmy ucieczki na prawą stronę
Grzegorz Klimek mówi, że każda sytuacja na drodze jest inna. Trudno więc o uniwersalną metodę ułatwiania przejazdu pojazdom uprzywilejowanym. Na pewno trzeba zawsze szukać możliwości ucieczki na prawą stronę pasa drogowego.
- Zjazdu, zatoczki autobusowej czy też szerokiego pobocza, na jakim można się schować i przepuścić pojazd na sygnale – mówi oficer prasowy.
Jeśli kierowca zauważy, że niedaleko jest zatoczka lub inne miejsce, które umożliwi zjazd i przepuszczenie radiowozu, karetki czy wozu strażackiego, to nawet gdy kierowca osobówki przyspieszy i przekroczy dozwoloną prędkość, ale po to właśnie, by puścić pojazd uprzywilejowany, to na pewno nie zostanie ukarany mandatem.
- Prowadzący może zasygnalizować to, że wie, iż jedzie za nim pojazd uprzywilejowany i włączyć kierunkowskaz. To będzie informacja, że przy najbliższej okazji umożliwi przejazd. A najważniejsze, by nie robić nagłych manewrów związanych ze skrętem w lewo, ponieważ podczas ewentualnego wyprzedzania przez pojazd uprzywilejowany można doprowadzić do wypadku – tłumaczy.

Kierowcy robią na złość?
O ile brak zimnej krwi można tłumaczyć roztargnieniem, o tyle szokujące są chwile, gdy kierowca samochodu widzi pojazd uprzywilejowany, ale nawet nie próbuje mu ustąpić przejazdu.
- Niestety często to się zdarza – mówi Marek Garbicz, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Choszcznie. – Mamy taką historię: kierowca za nic nie chciał zjechać na pobocze mimo, że miał ku temu możliwość i miejsce, słyszał i widział sygnały świetlne oraz dźwiękowe, ale nie ustąpił pierwszeństwa. Przez to strażacy dojechali do zdarzenia później, niż powinni. Poinformowaliśmy o tym zdarzeniu policję, ale nie znam finału sprawy – dodaje.
Wspomina także o sytuacji, gdy po obu stornach drogi kierowcy się zatrzymują, a to sprawia, że wóz strażacki przejechać w ogóle nie może.
- Jest coś takiego jak korytarz ratunkowy, szczególnie jeżeli chodzi o drogi dwupasmowe, wtedy każdy powinien zjechać do lewej lub prawej strony zależnie od pasa ruchu, a środkiem jadą służby ratunkowe. Natomiast na drogach o jednym pasie w jedną stronę, niestety nie mamy takiego komfortu, strażacy muszą być bardzo ostrożni jadąc do akcji – mówi Marek Garbicz.