Dzisiejsza wizyta w Starym Czarnowie nie należała do łatwych. To co zobaczyliśmy zdawało się być niemożliwe. Centrum miasteczka, na posesji otoczonej innymi domami coś, co nie powinno mieć miejsca.

Fakty okazały się oszałamiające. Pani doktor, która przyjmowała pacjentów, w tym samym domu prowadziła coś, co wolontariusze określili - fabryką psów -nie tylko w domu ale całe podwórze zajęte zostało przez psy, konie, świnie. Kiedy odwiedzamy dzisiaj to miejsce w większości zwierząt już nie ma. Dobrzy ludzie pomogli im znaleźć schronienie. Praktycznie wszystkie wymagają leczenia weterynaryjnego. Na miejscu zostało około 60 psów i jedna martwa świnia, która na naszych oczach obgryzana jest przez szczury. Jak to możliwe, że w centrum miasta mogą dziać się takie rzeczy. Ii to nie od wczoraj, to wszystko ciągnie się już 15 lat. Postaramy się uzyskać odpowiedź na to pytanie, a mieszkańcom Starego Czarnowa proponujemy zastanowić się do jakiego lekarza się udają.




ZDJĘCIA