Co trzeci samochód jeżdżący po polskich drogach ma powyżej 20 lat. Daje nam to niestety pierwsze miejsce w Europie. Biorąc pod uwagę samochody starsze niż 10 lat, to można powiedzieć, że siedem na dziesięć aut w Polsce mieści się w tej kategorii. Choć liczba nowych aut z każdym rokiem rośnie, to wciąż daleko nam do takich krajów, jak kraje skandynawskie czy Niemcy i Austria. Być może dlatego w Polsce coraz większą popularnością cieszy się recykling części samochodowych. Ważne jest jednak to, by odbywał się on w takich warunkach, by samochód nie stał się jeszcze bardziej szkodliwy dla środowiska niż wtedy, kiedy jeździł po drogach.


Polskie społeczeństwo staje się coraz bardziej zamożne. Widać to również w rosnącej liczbie samochodów. Z danych GUS wynika, że na koniec 2016 roku zarejestrowanych było 21,7 mln aut . - Wzrost liczby użytkowanych samochodów spowodował, że przemysł motoryzacyjny jest jedną z największych gałęzi przemysłowych na świecie. Gdyby wszystkie koncerny motoryzacyjne połączyły się, stałyby się szóstą gospodarką świata. Jednocześnie funkcjonowanie tak dużej liczby aut nie pozostaje bez wpływu na środowisko  naturalne - tłumaczy Olga Plewicka, Ekspert ds. Sektora Motoryzacyjnego w DNB Bank Polska S.A. W  całym  cyklu  życia  samochody  wpływają  na  środowisko w  różny sposób. Głównie poprzez zużycie energii i zasobów, wytwarzanie odpadów podczas produkcji i eksploatacji, emisję gazów oraz substancji niebezpiecznych, a także – po zakończeniu ich użytkowania – jako odpady. Problem ten został już dawno zauważony przez prawodawstwo Unii Europejskiej, które przełożyło się również na krajowe ustawodawstwo, regulujące kwestię tego, co z samochodem powinno stać się po wycofaniu go z użytku.

W Polsce obowiązuje Ustawa o Recyklingu Pojazdów Wycofanych z Eksploatacji, która nakazuje przekazywanie takich pojazdów wyłącznie do certyfikowanych stacji demontażu pojazdów. Z danych Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów wynika, że w Polsce jest ich ponad tysiąc, co nie znaczy, że nie funkcjonuje szara strefa, czyli nielegalny demontaż. Punkty nielegalnego złomowania samochodów nie muszą prowadzić oficjalnej dokumentacji ani spełniać wymaganych prawem norm ekologicznych. Często prowadzone są przez przypadkowe osoby. A skutki działalności szarej strefy są szkodliwe dla środowiska oraz dla zdrowia ludzi i zwierząt. W każdym samochodzie znajdują się płyny eksploatacyjne (na przykład oleje), które zanieczyszczają glebę. Po nielegalnym rozebraniu auta na części, fragmenty wyposażenia czy opony są spalane. Pyły i metale ciężkie dostają się do atmosfery, a potem z deszczami wsiąkają w glebę.

Z korzyścią dla środowiska
Unia Europejska wyznaczyła krajom unijnym ambitny cel. Według założeń, 95 proc. masy samochodu ma znaleźć powtórne zastosowanie. Na razie nie opublikowano jeszcze danych, w jakim stopniu poszczególnym krajom unijnym udało się zrealizować ten cel. Na pewno sukcesami w tym obszarze pochwaliła się już Chorwacja i Wielka Brytania .
- Dlatego ważne jest, by rynek recyklingu części samochodowych podlegał większej kontroli niż dotychczas. Projekt nowelizacji polskiej ustawy o odpadach zakłada konieczność założenia monitoringu na terenie, gdzie wykonywany jest demontaż samochodu, jak i wprowadza kary więzienia w razie nieprawidłowego gospodarowania odpadami - mówi Olga Plewicka.

Osobną sprawą jest wciąż niewielkie zainteresowanie przemysłu materiałami z recyklingu, również tego samochodowego co sprawia, że największe podmioty na tym rynku skupiają się przede wszystkim na eksporcie. Jedna z firm operująca na terenie polski, która regeneruje takie części, jak rozruszniki, alternatory, kompresory do klimatyzacji, zaciski hamulcowe czy zawory EGR, swoją produkcję w ponad 95 proc. kieruje do Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Francji czy Włoch. Zregenerowane części trafiają tam przede wszystkim do starszych, a także do zabytkowych aut, do których części już się w ogóle nie produkuje.

- Nie bez znaczenia jest ekologiczny charakter działalności firm zajmujących się rewitalizacją części samochodowych. Według badań uniwersytetów amerykańskich i niemieckich, taka regeneracja zmniejsza emisję gazów cieplarnianych o 80 proc. w porównaniu z produkcją nowych. Na całym świecie w wyniku regeneracji części oszczędzana jest energia generowana przez osiem elektrowni jądrowych lub szesnaście milionów baryłek ropy naftowej - mówi Olga Plewicka. W Polsce jednak świadomość w tym obszarze jest wciąż niewielka. - Problemem jest szczególnie sprzedaż większości tworzyw sztucznych pozyskanych z recyklingu samochodów. Wiele osób woli skorzystać z nowych części zamiennych, wyprodukowanych na przykład w Chinach, które są często znacznie niższej jakości - tłumaczy Olga Plewicka.

Tymczasem recykling jako zjawisko proekologiczne oszczędza bogactwa naturalne i środowisko, dzięki wykorzystaniu materiałów już istniejących. W krajach zachodnich państwo często dotuje przedsiębiorstwa zajmujące się tym biznesem, poprzez kierowanie do takich przedsiębiorstw części wpływów ze sprzedaży nowych produktów lub przyznając różnego rodzaju ulgi podatkowe. Warto podobne rozwiązania zastosować również w Polsce.

- W mojej opinii, wraz z rosnącą liczbą samochodów w Polsce będzie rosła świadomość, że recykling części motoryzacyjnych jest trendem, które lekceważyć nie można. Na jego popularyzacji powinno zależeć wszystkim zainteresowanym stronom, począwszy od rządu, poprzez producentów części motoryzacyjnych aż po stacje demontażu i firmy specjalizujące się w recyklingu. Chodzi bowiem o środowisko naturalne. Jeśli dbamy o to, żeby samochody stawały się coraz bardziej ekologiczne, to powinno nam zależeć również na tym, by ten ekologiczny aspekt zachować również po przejściu auta w stan spoczynku - mówi Olga Plewicka.