Nie doszło do podpisania umowy, mówi rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego. To finał sprawy, która wywołała sporo dyskusji i krytyki pod adresem DIROW.


Decyzja komisji Dolnoodrzańskiej Inicjatywy Rozwoju Obszarów Wiejskich o przyznaniu środków na rozpoczęcie działalności gospodarczej wzburzyła wiele osób w regionie. Na liście wniosków, jakie miały otrzymać 100 tys. zł. dofinansowania na rozpoczęcie działalności gospodarczej znalazł się syn znanego w regionie polityka, starosty gryfińskiego. Natomiast we władzach Lokalnej Grupy Działania DIROW znajdowały się osoby, które są mocno powiązane politycznie ze starostą.

Dziś już wiemy, że po krytyce, jaka spadła na władze DIROW oraz samego starostę, jego syn rezygnował z podjęcia środków, mimo że umowa czekała gotowa do podpisu. To był warunek, by otrzymać przelew na konto bankowe.

Sam zainteresowany nie chce z nami na ten temat rozmawiać. Natomiast zaistniałą sytuację potwierdza Radosław Soćko z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego.
- Większość umów została już podpisana, trwają ostatnie weryfikacje wniosków. Natomiast w tym wypadku nie doszło do podpisania umowy, pan Karol zrezygnował z projektu – informuje.

Mimo, że z formalnego punktu widzenia nic nie stało na przeszkodzie, by podjąć pieniądze, to po fali krytyki wnioskodawca zrezygnował z podpisania umowy i tym samym nie otrzymał przelewu. Według informacji, jakie wcześniej otrzymaliśmy, chciał stworzyć firmę informatyczną świadczącą usługi dla rolnictwa.

Czytaj także:
Kasa dla syna starosty. Wszystko w rękach Marszałka.
Konarski dostał 100 tys. zł. Przypadek?