Media z całej Polski zainteresowały się incydentem pod gryfińskim sądem. Jak się okazuje, będzie miał on swój finał na sali rozpraw. Pokrzywdzony zapowiada pozew przeciwko gryfińskiemu radnemu.


Sprawa dotyczy poniedziałkowego protestu pod Sądem Rejonowym w Gryfinie. Grupa mieszkańców manifestowała swoje niezadowolenie wobec zapowiadanych zmian w polskim sądownictwie. W pewnym momencie radny powiatowy, który uzyskał mandat z listy PO, Marek Brzeziński, zaatakował mężczyznę uderzając go kawałkiem pizzy w twarz. Zdarzenie zostało nagrane przez naszego operatora kamery, szybko obiegło całą Polskę.

- W tym momencie mam traumę, mnie nie interesuje sytuacja polityczna w Polsce, jestem zwykłym przechodniem, a każdy mi wmawia, że jestem prowokatorem. Pracuję za granicą i tu przyjeżdżam tylko na urlop – mówi pan Michał.

To on został zaatakowany przez Marka Brzezińskiego, który wyciągając kawałek pizzy z kartonu, rozsmarował ją na twarzy pana Michała. Jak twierdzi pokrzywdzony, przyjechał do Gryfina i chodząc po mieście szukał znajomych. Osób, z którymi można porozmawiać. Naprzeciwko budynku sądu:
- Stali znajomi, w tym mój sąsiad. Porozmawiałem z nimi chwilę – tłumaczy.

Potem poszedł do pizzerii, kupił giganta i wracał, by poczęstować kolegów. Ale ich już nie było. Twierdzi, że chciał poczęstować policjantów, ale ci odmówili, bo byli na służbie. Zapytał czy może przejść przez tłum pod sądem, policjanci mieli odpowiedzieć, że nie jest to zabronione. Wówczas pan Michał wszedł w tłum.

- Rozsmarował mi gorącą pizzę na twarzy – mówi pokrzywdzony.

Nie wiadomo, czy nie doszłoby do rękoczynów, gdyby nie szybka interwencja policji, która była na miejscu i pilnowała porządku. To właśnie funkcjonariusz gryfińskiej komendy szybko rozdzielił obu mężczyzn.

Marek Brzeziński przyznaje, że doszło do sytuacji, ale jak twierdzi, został sprowokowany. W rozmowie z nami powiedział, że mężczyzna nazwał go chamem, co wywołało dalszą reakcję.

- Niech przedstawi swoje dowody – mówi ironicznie pan Michał. - Nazwałem to zdarzenie chamskim zachowaniem, ale dopiero po tym, co się stało – dodaje.

Pokrzywdzony zapowiada skierowanie sprawy do sądu, jak mówi, pierwsze kroki już poczynił. Z kolei Marek Brzeziński zapytany, czy obawia się procesu, odpowiada, że nie.