Najpierw skandal z pobieraniem nieuprawnionych podatków, teraz absurd z wydawanymi decyzjami w sprawie handlu. Kolejny przedsiębiorca skarży się na gminne władze. Ale nie to rodzi dziś największe dyskusje, ale fakt, że radni nie zdążyli jeszcze zapoznać się z tematem, a już jest projekt uchwały, który mówi, że skarga jest bezzasadna.  

- Gmina wynajęła część nieruchomości, która powinna służyć do ruchu pieszych, jako chodnik – mówi pan Piotr, przedsiębiorca prowadzący działalność w Osinowie Dolnym. - Ta decyzja jest nie tylko wątpliwa etycznie, ponieważ przez taki wynajem terenu utrudnia się prowadzenie działalności innym osobom, ale mowa tu również o bezpieczeństwie. Kobieta, która wynajmuje od gminy chodnik prowadzi handel z barakowozu. Gmina ignoruje fakt, iż handel powinien być prowadzony albo na wydzielonych targowiskach, albo w przystosowanych do tego pawilonach handlowych. Gmina ignoruje również fakt, że działalność gospodarcza na terenie działki gminnej jest prowadzona w sposób zagrażający bezpieczeństwu osób kupujących, które żeby cokolwiek kupić, ludzie muszą wyjść na ulicę, po której jeżdżą samochody – wyjaśnia.

Przedsiębiorca przez wiele tygodni wymieniał pisma z cedyńskim magistratem, efektu jednak nie ma. Zdecydował się więc złożyć skargę do rady miejskiej na działalność burmistrza, ale radni już uniewinnili burmistrza, mimo że nie znają okoliczności skargi.

 

Cedynia kreśli nowe granice demokracji

Jutro odbędą się posiedzenia komisji, radni będą mieli okazję zapoznać się z treścią skargi oraz poznać argumenty przedsiębiorcy. Ale nie to budzi wątpliwości zainteresowanych, ale fakt, iż radni nie zapoznali się jeszcze ze skargą przedsiębiorcy na gminne władze, a już powstał projekt uchwały, który mówi, że skarga jest bezzasadna.

- To podważa wiarygodność tych ludzi, widać, że nie mają własnej woli tylko podnoszą ręce, jak im burmistrz każe – uśmiecha się z politowaniem pan Artur.

Jest jedną z wielu osób, która poznała sprawę pana Piotra i uważa, że nie tak powinno się wyjaśniać sprawy osób płacących w Cedyni podatki.

- Ci radni dostają diety z naszych podatków, tymczasem nasze problemy ich nie interesują – komentuje pan Artur.

Z kolei radny Zenon Pikuła odpiera te zarzuty, uważa, że nie ma niczego złego w tym, że projekt zakłada „uniewinnienie” burmistrza Cedyni, Gabrieli Kotowicz.

- To tylko projekt, nie musimy go przyjmować i możemy zagłosować za tym, by go odrzucić – komentuje.

Obiecuje ze sprawą się zapoznać, choć przyznaje, że nie był w miejscu, którego dotyczy sprawa.

- Był tam urzędnik z gminy, zrobił protokół i z tego co wiem, nie ma tam żadnego zagrożenia – tłumaczy radny.

Ale czy urzędnik jest osobą, która powinna rozstrzygać o kwestiach skargi skierowanej do radnych? Wydaje się to co najmniej dziwne, skoro ten urzędnik jest pracownikiem podległym osobie, której dotyczy skarga.

Do sprawy powrócimy.