Jadąc na grecką wyspę nie spodziewał się, że stanie w obliczu kataklizmu. Wakacje przemieniły się w dramatyczne przeżycia: „Hotel trzasł się jak galareta” - wspomina mieszkaniec Choszczna.

To miała być przyjemna wycieczka. Pan Jacek z Choszczna wyjechał na wczasy do Grecji. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że wyprawa go tak mocno doświadczy. W Grecji doszło do silnego trzęsienia ziemi, dwie osoby zginęły, są dziesiątki rannych. Z czasem dochodziło do wstrząsów wtórnych.
Ziemia na wyspie Kos ponownie się zatrzęsła kiedy mieszkaniec Choszczna przebywał w hotelu.
- Turyści boją się spać w hotelu, my przebywamy w głębi wyspy – wyjaśnia.

Pan Jacek znajduje się w miejscu, gdzie efekty trzęsienia ziemi nie są aż ta bardzo widoczne i gdzie jest bezpieczniej. Ale 6.7 w skali Richtera to potężny wstrząs, odczuwalny w dużej odległości od epicentrum.

- Zatrzęsło potężnie. Nigdy trzęsienia na żywo nie miałem okazji przeżyć. Jeśli ktoś nie miał okazji nigdy wcześniej tego doświadczyć, to nie zrozumie. Prawdziwa masakra, rzecz nie do opisania. Przebywamy w hotelu zbudowanym zgodnie z normami sejsmicznymi, ale i tak się trząsł jak galareta – wspomina.