Młody mężczyzna zaczął wszczynać awantury podczas wieczornej mszy świętej w kościele p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Cedyni. W wiadomości przesłanej do naszej redakcji jeden ze świadków zdarzenia opisuje całą sytuację dodając, że taki incydent nigdy nie powinna mieć miejsca w Domu Bożym.


"Witam.. opiszę sprawę która wydarzyła się wczoraj o godzinie 19 na mszy w kościele w Cedyni.. Przyszedł pobudzony agresywny mężczyzna, zachowywał się głośno, zakłócał mszę, podchodził do ołtarza i przeszkadzał.. w czasie ogłoszeń parafialnych wyszedł na ambonę i przez mikrofon zaczął ubliżać naszemu księdzu, mówił podłe rzeczy, przez niego msza została skończona przed czasem.. szok.. dziwne że nikt nie wezwał policji.."

Naszemu reporterowi udało się porozmawiać ze świadkiem zdarzenia, który uczestniczył w owej mszy. 

- Dla mnie to szok. Byliśmy przerażeni i zniesmaczeni całą sytuacją. Większość parafian, którzy uczestniczyli w tej mszy to były osoby starsze. Nie było takich młodych mężczyzn, którzy mogliby podejść i wyprowadzić tego awanturnika z kościoła. Obawialiśmy się, że w tej agresji może nam coś zrobić.

Jak udało nam się dowiedzieć mężczyzna zachowywał się tak, jakby był pod wpływem alkoholu bądź środków odurzających. Wykrzykiwał, że jest jeden Bóg i jeden Allah.

W rozmowie ze świadkiem zapytaliśmy, dlaczego nikt ze zgromadzonych nie wyszedł z kościoła i nie wezwał patrolu policji.

- Byliśmy zaskoczeni i przerażeni. Przypominam, że większość wiernych to były osoby starsze i nie wiem czy poradziłyby sobie fizycznie z tak pobudzonym człowiekiem. Nie każdy też ma telefon w trakcie mszy - wyjaśnia świadek.

Po mszy agresywny mężczyzna podszedł do ministranta, który przed kościołem zbierał datki do puszki Caritasu na kolonie dla biednych dzieci. Awanturnik nakazał oddać mu puszkę z pieniędzmi, gdy ministrant nie zastosował się do polecenia mężczyzna zaczął mu wpychać do niej liście.

Po informacji przekazanej naszej redakcji postanowiliśmy skontaktować się z rzecznikiem gryfińskiego garnizonu policji, aby zapytać czy niedzielne zajście w Cedyni zostało zgłoszone na policję.

- Ani wczoraj, ani też dzisiaj nie wpłynęło żadne zawiadomienie, nic nie wiemy o takim zdarzeniu - informuje asp. szt. Marcin Karpierz.

Funkcjonariusz zachęca jednak do informowania o takich zajściach dzwoniąc na numer 997.
- Od tego jesteśmy, aby natychmiast reagować i aby mieszkańcy czuli się bezpiecznie - tłumaczy rzecznik.

Jaki pisze w ostatnich słowach do naszej redakcji mieszkanka Cedyni, należy to opisać, ta sytuacja nigdy nie powinna się powtórzyć.