10 kwietnia o godz. 5:40 miną 33 lata od najtragiczniejszej katastrofy kolejowej w powiecie gryfińskim. Pociąg towarowy relacji Szczecin Port Centralny – Węgliniec, składający się z lokomotywy spalinowej oraz 32 wagonów zbliżając się do stacji Mieszkowice z prędkością około 65 km/h, minął semafor wjazdowy ustawiony w pozycji „Stój” i po rozbiciu kozła oporowego z prędkością ok. 55-60 km/h spadł z przebudowywanego wiaduktu. W następstwie katastrofy śmierć na miejscu poniosły dwie osoby.


„Stój”
Chudyk Daniel - maszynista oraz Giełda Henryk - młodszy maszynista, to ofiary katastrofy kolejowej w Mieszkowicach, która miał miejsce 10 kwietnia 1985 r. Tylko dzięki błyskawicznej decyzji Wojciecha Kozieła (dyżurnego ruchu w Mieszkowicach), polegającej na zmianie semafora wyjazdowego z toru nr 1 na sygnał „Stój” oraz samodzielnemu nadawaniu latarką sygnału „Stój”, udało się ograniczyć rozmiar katastrofy, doprowadzając w ostatniej chwili (5.48) do zatrzymania zbliżającego się do tego miejsca od strony Kostrzyna pociągu towarowego nr 48193.

Akcja ratunkowa
Pierwszą próbę dotarcia do poszkodowanej drużyny trakcyjnej podjął maszynista jadącego z naprzeciwka pociągu towarowego nr 48193 – Franciszek Święciechowski, który usiłował dostać się do kabiny maszynistów, ale uniemożliwiły mu to zablokowane drzwi i opary kwasu. Kolejną próbę dotarcia do maszynistów podjęto po upływie kilkudziesięciu minut od zdarzenia, po przybyciu na miejsce jednostek straży pożarnej i ekip ratowniczych PKP. Szczegóły pierwszych godzin akcji ratowniczej zrelacjonował w notatce służbowej z 11 kwietnia 1985 roku, inspektor Grupy V Służby Bezpieczeństwa Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Gryfinie – młodszy chorąży Krzysztof Geisler: „Akcję ratowniczą utrudniały wydobywające się opary gazu, które momentami doprowadzały do tego, że trzeba było przerywać pracę. Ze względu na to, że z początku nie było wiadomo jaki środek chemiczny się wydobywa, na miejsce katastrofy przyjechała ekipa pogotowia chemicznego. Ustalono, że jest to fluorowodór wydobywający się z uszkodzonych beczek. Nie stwarzał on większego niebezpieczeństwa dla zdrowia osób biorących udział w akcji ratowniczej, ale na wszelki wypadek podano wszystkim wapno, które neutralizowało działanie tego środka. Stwierdzono również, że niewielki ilości kwasu fluorowodorowego jakie wydobywały się z beczek nie mają wpływu i nie stwarzają zagrożenia dla środowiska. Do czasu dostania się do wagonu gdzie znajdowały się pojemniki z kwasem fluorowodorowym, ekipa pogotowia chemicznego, neutralizowała wapnem wydobywające się jego niewielkie ilości. W godzinach wieczornych dnia 85.03.10 na miejsce wypadku przybyły dźwigi, przy pomocy których usuwane będą skutki katastrofy. Do godz. 22.00 nie wydobyto zwłok obsługi pociągu. Akcję ratowniczą utrudniały zwoje drutu z dwóch rozbitych wagonów”.

Ostatecznie ciała drużyny trakcyjnej wydobyto dopiero dwa dni po katastrofie, około godz. 20.15, po podniesieniu, częściowo wbitej w ziemię lokomotywy. Było to możliwe po wcześniejszym usunięciu rozbitych wagonów i wymontowaniu potężnego, ważącego 35 ton silnika.

Przyczyny katastrofy
Badaniem przyczyn katastrofy zajmowała się komisja Pomorskiej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w Szczecinie. Równolegle z komisją na miejscu tragedii oględziny prowadziła także Grupa Operacyjno-Dochodzeniowa z Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Gryfinie pod nadzorem prokuratora rejonowego. W sprawozdaniu z dochodzenia, sporządzonym 12 kwietnia 1985 roku przez komisję PDOKP, jako zasadniczą przyczynę wypadku podano: „Niezatrzymanie się pociągu nr 8668 przy semaforze H1/2 ustawionym na sygnał „Stój”, a za winnych zdarzenia uznano obu maszynistów prowadzących skład.
Jednocześnie w załączniku nr 1 do w/w sprawozdania komisja stwierdziła pewne nieprawidłowości pracowników służb eksploatacyjnych PKP nie mające wpływu na powstanie wypadku jednak mogłyby mieć one wpływ na skutki wypadku.

Spraw o kryptonimie "Nasyp"
Dzień po zdarzeniu na fakt katastrofy kolejowej w Mieszkowicach założona została sprawa operacyjnego sprawdzenia kryptonim „Nasyp”. Prowadzona przez Inspektora Grupy V SB RUSW w Gryfinie – mł. chor. Krzysztofa Geislera, miała na celu m.in. ustalenie faktycznych przyczyn powstania wypadku, rozpoznanie, czy zaistniała katastrofa nie jest następstwem zaniedbań ze strony odpowiedzialnych służb PDKOP w Szczecinie oraz ustalenia innych faktów, które mogły wpłynąć na powstanie wypadku.
Ponad miesięczne działania operacyjne pozwoliły ustalić, że do powstania katastrofy kolejowej w Mieszkowicach przyczynił się szereg istniejących nieprawidłowości. Ponadto ustalono, że w czasie katastrofy na stacji PKP Mieszkowice obowiązywał regulamin nr 17/84 dot. tymczasowego prowadzenia ruchu pociągów w czasie prowadzenia robót. Wg tego regulaminu na stację w Mieszkowicach w dniu 10.03.1985 r. pierwszeństwo wjazdu powinien mieć pociąg nr 8668. Kolejności takiej pełniący służbę dyżurnego ruchu Ob. Wojciech Kozieł nie zachował dając drogę wolną dla pociągu nr 48193 jadącego z kierunku Kostrzyna.

W dniu 18 czerwca 1985 roku Prokuratura Wojewódzka w Szczecinie, po przeanalizowaniu zebranych w śledztwie materiałów, wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa w związku ze śmiercią osób podejrzanych o spowodowanie katastrofy. Prowadzone w sprawie działania operacyjne wykazały, że do powstania katastrofy przyczyniło się pośrednio kilka nieprawidłowości w działaniach odpowiedzialnych służb PKP. Jednak uzyskane w sprawie informacje nie wskazywały na działanie celowe osób przechodzących w materiałach sprawy. W związku z powyższym sprawę operacyjnego sprawdzenia o kryptonimie „Nasyp” zakończono z dniem 29 kwietnia 1986 roku, a materiały zebrane w sprawie złożono w archiwum Wydziału „C” Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Szczecinie.